niedziela, 9 sierpnia 2015

#Rozdział 5#

Blondyn westchną jedynie,przeczesując włosy dłonią.
Po kilku minutach,kiedy chłopak stał już naprawdę zdenerwowany,postanowiłam tego dalej nie ciągnąć i zjeść to,co mi przyniósł.

-Grzeczna Dziewczynka.-zrobił to co ostatnim razem i tak jak wtedy wyszedł z pomieszczenia.


Postanowiłam zobaczyć co jest w komodzie.

Wstałam powili z łóżka i podeszłam do mebla.
Otworzyłam ją i wyjęłam jedną z bluzek.
Zamarłam.
Okey,wszystko byłoby w miarę normalne,o ile można tak powiedzieć,gdyby nie to,że to była moja bluzka.
Otworzyłam następną półkę,w której znajdowały się spodnie,a w trzeciej i ostatniej bielizna.
Przecież,żeby wziąć to wszystko musieli włamać mi się do domu. 

-Bardziej Nam zaufała...-powtórzyłam szeptem słowa bruneta.


Skierowałam się w stronę drzwi,które były niedaleko mebla.

Otworzyłam je i ujrzała łazienkę.
Nie była ani za duża,ani za mała.
Mniej więcej takiej samej wielkości,jaka była w moim mieszkaniu.
Znów skierowałam się do komody,wyciągnęłam z niej czystą piżamę i weszłam do łazienki.
Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.
Ciepła woda zmyła ze mnie pół tego strachu,który trzymał mnie przez ten cały czas.
Ale gdy tylko wyszłam spod prysznica wszystko wróciło.
Były tutaj moje kosmetyki,szampony,olejki. 
Wszystko.
Wszystko co było w łazience w moim domu.
Westchnęłam.
Nałożyłam czystą bieliznę i piżamę.
Rozczesałam włosy i wysuszyłam je.
Zdecydowanie tego potrzebowały.
Ponownie je rozczesałam,bo podczas suszenia się splatały.
Wyszłam z pomieszczenia i ponownie znalazłam się w średniej wielkości pokoju.
Usiadłam na skraju łóżka,a następnie położyłam się.
Nie potrzebowałam dużo czasu,żeby zasnąć.

***8:15***

Wstałam z łóżka i podeszłam do komody,by wyciągnąć z niej ubrania.
Następnie powtórzyłam czynności z wieczoru poprzedniego dnia.
Nałożyłam sweter w biało-morskie paski z długim rękawem,który podwinęłam do ramion.
Do tego jeansy i czarne buty.
Włosy pozostawiłam rozpuszczone,tak by lekko opadały na moje ramiona.
Gdy skończyłam wszystkie czynności w łazience skierowałam się na łóżko.
Usiadłam na środku krzyżując nogi.
Spojrzałam na zegarek.

9:05. Okey... Co ja mogę tutaj robić...Po za siedzeniem na tym łóżku. 

Westchnęłam ciężko i opadłam na nie (łóżko) plecami.
Niedługo potem w środku zjawił się blondyn.
Przyniósł mi jedzenie.
Nie byłam przyzwyczajona,do jedzenia śniadania.
Zawsze wstawałam rano,żeby wyrobić się do pracy i nie zdążałam jeść śniadań.
Dlatego teraz naprawdę nie byłam głodna.
Ale nie chciałam go denerwować.
Spojrzał na mnie wymownie,podkładając pod nos talerz z kanapkami.
Sięgnęłam po jedną z nich i zjadłam.
Ale nie zamierzałam już jeść drugiej,najadłam się tą jedną.
Zazwyczaj w ciągu dnia jadłam tylko obiad.
Byłam przyzwyczajona do takiego trybu życia.
Odłożyłam talerz na bok.
Widziałam jak chłopak oddycha głęboko,żeby się nie zdenerwować,chociaż i tak słabo mu to wychodziło.

-Chodź.-odezwał się.
-Gdzie?-spytałam zdziwiona.
-Do salonu. Nie możesz tutaj wiecznie siedzieć.

Jakoś nie uśmiechało mi się też siedzenie,obok nich.
Serio wolałam zostać tutaj,niż iść tam.

-Nie chcę tam iść.

Blondyn jedynie przewrócił oczami i złapał mnie mocno za nadgarstek,ściągając tym samym z łóżka.

-Luke,to boli.-powiedziałam walcząc z łzami,które próbowały spłynąć po moich policzkach.

Chłopak jednak nie zareagował.
Nawet na mnie nie spojrzał.
Wyciągnął mnie z pokoju i pociągnął w stronę wcześniej wspominanego pomieszczenia.

-Siadaj.-powiedział puszczając mój nadgarstek,gdy zatrzymaliśmy się obok kanapy.

Usiadłam nie chcą znów zdenerwować chłopaka,który skierował się do kuchni.
Obok mnie siedział Calum,a obok niego Ashton.
Na szczęście nigdzie nie widziałam Michael'a,nie miałam ochoty tutaj z nim siedzieć.
Spojrzałam na swój nadgarstek.

Będzie siniak.

Brunet wpatrywał się we mnie uparcie,więc w końcu i ja podniosłam wzrok na niego.

-Cześć.-powiedział uśmiechając się lekko.

Nie odpowiedziałam mu i spuściłam głowę w dół,na co chłopak zmarszczył brwi.

-Luke,coś Ty jej zrobił?-zapytał odwracając wzrok w stronę kuchni.

Oczywiście łatwo było się domyśleć,że chłopak nie odpowie.

-Co On Ci zrobił?-spytał następnie mnie.
-Nic.-powiedziałam krotko.
-Przecież widzę,nie jestem ślepy. Powiedz mi.
-Nic mi nie zrobił Calum.-powiedziałam odwracając głowę w jego stronę.
-Jak coś to mi możesz powiedzieć.

Skinęłam głową na znak,że zrozumiem,po czym zwróciłam wzrok na telewizor przed nami.
Bruneta zdążyłam już obdarzyć zaufaniem.
Był miły i miał przyjazny uśmiech,a po jego oczach można było odczytać,że nie chce zrobić mi krzywdy.
A to co teraz mi powiedział,tylko upewniło mnie w tym,że zasługuje na moje zaufanie.
Siedziałam tak z 30 minut,ale nie potrafiłam dłużej wytrzymać będąc obok nich.

-Nie chcę tutaj siedzieć.-powiedziałam.

Brunet westchnął i wstał.
Spojrzał na mnie dając mi do zrozumienia,bym zrobiła to samo.
Wstałam,a chłopak skierował się do mojego pokoiku.
A ja ruszyłam za nim,czując wzrok Ashton'a i Luke'a na sobie.
Po chwili znaleźliśmy się w pomieszczeniu.
Weszłam do środka i usiadłam na łóżku tak jak poprzednio krzyżując nogi.
Chłopak jednak nie wyszedł,wszedł za mną.

-Mogę tutaj z Tobą posiedzieć?-spytał,na co skinęłam głową.

Nikola♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz