-To nie fair! Chcę Twoje zdjęcie!-usłyszałam jego głos.
-Po co? Nie masz się do czego masturbować?-odgryzłam się.
-Żebyś wiedziała.-spojrzałam na blondyna spod uniesionych brwi.
-Nikt Cię nie chce? To smutne Luke.-uśmiechnęłam się z tryumfem widząc,jak lekki uśmieszek znika z jego twarzy.
-Jak masz okres,jesteś strasznie pyskata.-odezwał się Calum,który usiadł obok przyjaciela.
-Nie można wszystkiego zrzucać na okres.-odezwałam się.
-No początku taka nie byłaś. Byłaś bardziej taka....-blondyn zaciął się na chwilę,jakby szukał odpowiednich słów-....Taka niewinna,przestraszona.
Zastanowiłam się chwilkę,odwracając głowę.
Nie znali mojej przeszłości,bo gdyby ją znali,na pewno Luke by tego nie powiedział.
A jednak musiałam się o to spytać.
-Znacie moją przeszłość?
-Nie. Ktoś skutecznie zamazał za Tobą wszystkie ślady.
-No właśnie.-powiedziałam ignorując drugie zdanie,które wypowiedział brunet-Nie znacie jej.
-To nam opowiedz.
Jeśli myśleli,że teraz,tak nagle zbiorę się w sobie i zacznę im opowiadać wszystko o sobie,to grubo się mylili.
Nie zdobyli u mnie tak dużego zaufania,bym im o tym opowiedziała.
Nie jestem na to gotowa,może kiedyś,ale na pewno nie teraz,bo przecież jeszcze nie dawno siedziałam skulona w tej piwnicy.
Ludziom nie powinno się ufać od tak.
Każdy powinien sobie zasłużyć na to zaufanie.
Może Ci się to wydawać dziwne,ale w moim życiu,nie miałam ani jednej osoby,której mogłabym ufać.
-Nie jestem gotowa.-odezwałam się.
Coś od czego tak bardzo starałam się uwolnić wraca.
Wraca tak nagle.
Przecież nawet nie dostałam szansy,bo wyjść na prostą,a to ponownie zmierza w kierunku mnie.
Czując jak bardzo łzy chcą wydostać się spod moich powiek zacisnęłam je mocno,paznokcie wbijając w dłonie.
-Idę się położyć.-powiedziałam szybko,by mój łamiący się głos nie był zauważalny.
Udało mi się to.
***Luke***
-To nam opowiedz.-odezwał się Calum.
Dziewczyna przez dłuższą chwilę siedziała w milczeniu.
Zastanawiała się nad czymś i ani ja,ani Cal nie mieliśmy w planach jej przerywać.
Była mocno skupiona.
-Nie jestem gotowa.-odezwała się.
Westchnąłem tylko na równi z Calum'em.
Nie zamierzaliśmy jej zmuszać.
Jeśli nie chciała mówić,niech nie mówi,my wszyscy możemy poczekać.
-Idę się położyć.-powiedziała szybko.
Jeszcze szybciej ulotniła się z salonu.
-Przypomnieliśmy jej o czymś.-powiedziałem.
-Będę miał wyrzuty sumienia.
-Serio Calum-spytałem-Zabijasz ludzi,a mówisz,że będziesz miał wyrzuty sumienia?
-To co innego Luke. Sam przyznaj,ona jest inna,niż reszta. To nie jest to samo. To nie: Porwać,wyruchać i zabić. Nawiasem mówiąc,te dziwki same się o to prosiły. Ale wracając. [T.I] nawet nie dotykaliśmy,jeśli tego nie chciała. No chyba że byliśmy zmuszeni. I zabilibyśmy ją już dawno,jeślibyśmy tego chcieli. Nawet Michael jej nie skrzywdził.
-Ona dalej jest przekonana,że chciał ją zabić.-powiedziałem-To nam nie pomaga.
-Więc jej powiedzmy.
***20:23***
[T.I] nie przyszła na kolację,z czego nie byłem zbyt zadowolony.
Postanowiłem do niej pójść.
Po chwili wchodziłem już do jej pokoju.
Dziewczyna leżała na łóżku,a gdy podszedłem bliżej,zorientowałem się,że spała.
Jej makijaż był rozmazany,a na dłoniach było widać,półksiężyce.
Czyli płakała,a paznokcie wbijała sobie w dłonie.
Rozładowywała złość zupełnie inaczej niż ja.
Ja musiałem się wyładować na czymś lub kimś.
A ona,wyładowywała ją na sobie samej.
Usiadłem obok niej na łóżku.
Zastanawiało mnie to,dlaczego płakała.
Już w tedy w salonie,jej oczy błyszczały,od łez,ale myślałem,że mi się przewidziało.
Złapałem za jej dłoń.
To co sobie zrobiła,na pewno musiało ją boleć.
***[T.I]***
***8:45***
Obudziłam się i powoli wstałam z łózka.
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czysty zestaw ubrań.
Po chwili znalazłam się w łazience,dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak beznadziejnie wyglądał.
Zmyłam make-up i rozebrałam się.
Weszłam pod prysznic,temperaturę wody ustawiając na zimniejszą.
Potrzebowałam orzeźwienia.
Chwilę później już zmywałam z włosów szampon,a następnie odżywkę.
***9:20***
Wyszłam z łazienki,z już wysuszonymi włosami i wyszykowana.
Orzeźwiona z nowym,dość ładnym make-up'em.
Następnie wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się do kuchni.
Nikogo jeszcze tam nie było,tym lepiej da mnie.
Nigdy nie lubiłam jeść w towarzystwie innych osób,i nie byłam do tego przyzwyczajona.
Zrobiłam sobie kanapkę,a następnie zaparzyłam kawy.
Zjadłam,a z kawą usiadłam do stołu.
-Cześć.-usłyszałam głos chłopaka,którego dość dawno już nie widziałam.
-H-Hej Ashton.
-Mogę?-spojrzał na mnie wskazując na dzbanek kawy,którą przed chwilą zaparzyłam.
Czy on się mnie właśnie zapytał o zdanie?
Skinęłam głową,a gdy usiadł do stołu z kawą i kanapkami odezwałam się.
-Pytasz mnie o to,czy możesz WASZEJ kawy,w między innymi TWOIM domu? To ja powinnam spytać Ciebie,a nie na odwrót.
-To Ty ją zaparzyłaś. Jestem wychowany. Byle jak,ale jestem. (s.o.a:Nie mam nic do mamy Ash'a,lubię ją) Ty bardziej,że teraz będziemy mieszkać pod jednym dachem,powinniśmy mieć dobre relację.-uśmiechnął się do mnie szczerze,co oddałam.
Czyli nie zamierzają mnie wypuścić...Mogłam się tego spodziewać...
Nikola♥Bay♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz