sobota, 26 września 2015

BLOG NIE BĘDZIE PISANY DALEJ. MOGĘ WAM JEDYNIE POWIEDZIEĆ,ŻE LUKE MIAŁ BYĆ Z [T.I]. MIAŁA SIĘ ZAPRZYJAŹNIĆ Z MICHAEL'EM. I WSZYSCY TRZEJ MIĘLI BYĆ JEJ NAJLEPSZYMI PRZYJACIÓŁKI,KTÓRZY  PÓŹNIEJ ZNALEŹLI SOBIE ŻONY. (LUKE I [T.I] TEŻ MIELI BYĆ MAŁŻEŃSTWEM) OGÓLNIE WYSZLI Z TEGO ZŁEGO ŚWIATA.

poniedziałek, 14 września 2015

#Rozdział 14#

Tak bardzo chciałam go wcisnąć,zadzwonić i powiedzieć: Mamo...wszystko jest dobrze. Proszę nie martw się.
Ale nie mogłam...
Zrezygnowana wcisnęłam przycisk na dole telefonu,tym samym sprawiając,że moim oczom znów ukazał się ekran główny.
Zablokowałam go i odłożyłam na szafkę obok łóżka.
Między mną,a blondynem zapanowała cisza.
Nie patrzyłam na niego,chyba po prostu bałam się,że z moich oczu wyczyta wszystkie moje emocje.
Czasem gdy patrzył na mnie tymi pięknymi,błękitnymi oczami miałam wrażenie,że właśnie to robi.
Że wie co czuję,co myślę.

-Księżniczko śpisz?-usłyszałam jego szept.
-Nie,nie śpię Luke.
-Byłaś strasznie cicho,nie byłem pewien...

Wytłumaczył mi się,chociaż wcale tego nie oczekiwałam.
W pokoju znów zapanowała cisza,a ja coraz bardziej zagłębiałam się w swoich myślach.
Nie koniecznie były to dobre myśli,głównie wspomnienia.
Nie miłe wspomnienia.
Wzdrygnęłam się,gdy przed moją twarzą pojawił się obraz,o którym już dawno chciałam zapomnieć.
Chłopak musiał to wyczuć,bo objął mnie mocniej jedną rękę,przyciągając wyżej.
Moją twarz umieściłam w zagłębieniu jego szyi,a rękę przełożyłam przez klatkę piersiową.

-O czymkolwiek myślisz,przestań to robić. Nie chcę,żebyś płakała Księżniczko.
-To nie takie proste Luke. Naprawdę się staram,ale nie mogę.

Chłopak złożył krótki pocałunek na moim czole,a kąciki moich ust skierowały się lekko ku górze.
Nawet nie pamiętam,kiedy moje powieki,zaczęły robić się ciężkie.

***9:30***
***Luke***

-EJ! ŚPIĄCA KRÓLEWNO! WSTAWAJ!-krzyknąłem do dziewczyny.

W odpowiedzi otrzymałem tylko jakieś ciche pomruki.
Po chwili [T.I] przewróciła się na plecy,a ja postanowiłem wcielić w życie mój genialny plan.

-MASZ OSTATNIĄ SZANSĘ!-litowałem się nad nią,ale dziewczyna nawet nie drgnęła.

Pokręciłem głową,ale mimo to się uśmiechnąłem.

-Sama tego chciałaś.

Podszedłem do łóżka i po chwili już znajdowałem się na dziewczynie.

-LUKE! TY WIELORYBIE! SPIERDALAJ!-krzyknęła dziewczyna i próbowała mnie zepchnąć,ale biedna miała za mało siły.
-Ja Ciebie ostrzegałem.-powiedziałem spokojnie.
-LUKE JESTEŚ CHOLERNIE CIĘŻKI!
-Nie przesadzaj. Wcale nie ważę tak dużo.
-Widzę światło! Świat mi się rozmazuje!-zaśmiałem się i zszedłem z dziewczyny.

Ta złapała się z serce i udała,że znów może oddychać,łapiąc głośno powietrze.

-Wróciłam do żywych!-wstała z łóżka.
-Przesadzasz,,,Choć na śniadanie.-złapałem ją za rękę i razem wyszliśmy z pokoju.

Już po chwili byliśmy w kuchni.
Przy stole zastaliśmy Calum'a i Ashton'a,którzy gdy tylko zobaczyli dziewczynę się uśmiechnęli.

Idioci....

-Hej Ash,Cal.-dziewczyna przywitała się z nimi i siadła do stołu.
-Cześć.-powiedzieli w tym samym czasie,a po chwili się zaśmiali,
-Masz.-dałem dziewczynie miskę z płatkami,a sam usiadłem przed moim śniadaniem.

Płatki,trzy kanapki i tosty.
Dziewczyna spojrzała na mnie,a ja myśląc,że chce jedną z kanapek,podstawiłem jej pod nos talerz.

-No Ty chyba sobie ze mnie żartujesz.-powiedziała odsuwając talerz od siebie.
-Umm...Tosta?
-Nie o to chodzi debilu...-przewróciła oczami-Nie mów mi,że to wszystko zjesz.
-Taki miałem zamiar,ale skoro coś chcesz,to sobie bierz.
-Nie chcę Twojego jedzenia Luke. Po prostu tego jest strasznie dużo. Pewnie dlatego jesteś tak cholernie ciężki.-mruknęła kręcą głową.
-Nie jestem znowu taki ciężki. To Ty jesteś strasznie lekka.
-Luke,odwracasz kota ogonem. Wróćmy do tego,że to Ty się nażerasz,a później mnie zgniatasz.
-Czekajcie,co? Bo chyba się pogubiłem.-usłyszałem Calum'a.
-Luke postanowił rano odciąć mi dopływ powietrza,kładą się na mnie....

N.♥Bay♥

wtorek, 8 września 2015

#Rozdział 13#

O chłopakach też mi dużo mówił.
I jak się okazuje zupełnie pomyliłam się co do Michael'a.
Z tego co mówił Cal nie jest taki zły jak mi się wydawało,co nie zmienia faktu,że koleś chciał mnie zabić!
Po tym jak celował we mnie pistoletem,no muszę przyznać,najlepszego zdania o nim nie miałam.
Ale kto by miał?
Brunet powiedział,że kiedyś będzie musiał mi kiedyś coś o nim powiedzieć,ale jeszcze tego nie zrobił.
Nie zamierzam naciskać.
Jeśli oni nie naciskają na mnie,ja nie będę na nich.

-Dobra.-powiedziałam-Ja sobie idę. Nie będę Wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz,-usłyszałam blondyna,który złapał mnie za rękę.

Uśmiechnęłam się do niego słabo,jednak zabrałam rękę i skierowałam się do pokoju.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
Nałożyłam na siebie bluzę i położyłam się na łóżku.

-Co się stało?
-Nic? Dlaczego pytasz,Calum?
-[T.I],przecież widzę,że coś jest nie tak. O co chodzi?

Aaa... Wiesz Cal? Nic takiego,tylko najchętniej bym stąd uciekła. Boję się tego ile mam tu jeszcze siedzieć. Michael'a nie znam,ale jak na razie najlepszego zdania o nim nie mam. Do Luke'a...nawet nie wiem co do niego czuję.  Ash wydaje się okey,ale jego też praktycznie nie znam. Tak właściwie,to tylko Ty utrzymujesz ze mną bliższy kontakt. Chciałabym stąd uciec i żyć normalnie,ale nie mogę. Boję się tego,co możecie mi zrobić,jeśli bym spróbowała. I chyba zaczynam się załamywać. Załamywać się psychicznie. W jednej z bluz mam schowane żyletki. Tnę się Nie mam pojęcia,jak wy tego jeszcze nie zauważyliście. Szczególnie,że to ta ręka,którą Luke opatrywał. Może myślał,że to jedna z ran? Nie wiem,ale w sumie to lepiej dla mnie. Prawda?

-Nie,nic mi nie jest Calum.-powiedziałam.

I to tyle z mojej mowy.
Ale to by było za dużo na jedną rozmowę.
O wiele za dużo.

-Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?-ciągnął dalej brunet.
-Calum...Calum chciałabym być sama. Możesz wyjść,proszę?
-Jak coś,to my jesteśmy w salonie.-westchnął chłopak.

Skinęłam głową,a po chwili odwróciłam się tak,by dalej patrzeć w sufit.

***Luke***

-I co? Co się stało?-spytałem.
-Nie mam pojęcia.
-Jak to?-odezwał się Ash-Byłem pewien,że Ci powie.
-No... Na początku powiedziała,że nic się nie dzieje. Kiedy spytałem drugi raz,przez dłuższy czas się nie odzywała. Potem znów powiedziała,że to nic takiego. Na sam koniec powiedziała,że chce być sama i poprosiła,żebym wyszedł z pokoju.
-Powiedziała Ci,żebyś wyszedł?-spytałem.
-Poprosiła.-poprawił mnie.
-Idę do niej.-wstałem z miejsca.
-Ona chciała być sama,Luke.-powiedział Ash.
-Martwię się o nią.-powiedziałem i zniknąłem im z pola widzenia.

Po chwili wszedłem do pokoju dziewczyny.
Leżała skulona na łóżku.
Podszedłem bliżej.
Miała zamknięte oczy,spod których co chwila wypływały nowe łzy.
Nie zauważyła gdy wszedłem.

-Księżniczko? Co się stało?-spytałem cicho,żeby jej nie przestraszyć,jednak dziewczyna i tak lekko wzdrygnęła się na dźwięk mojego głosu.

Usiadłem obok niej.

-Nic się nie stało,Luke.-Czyli tak jak mówił Calum.
-Przecież widzę,że płaczesz.
-Luke...Proszę. Chcę być sama.
-Nie zostawię Cię,księżniczko.
-Proszę Cię.-otworzyła oczy.

Nie chcę wiedzieć jak płaczę.
Podszedłem do niej i przytuliłem.

***[T.I]***

Oddałam uścisk chłopaka,zaciskając palce na jego koszulce.
Chłopak przytulił mnie mocniej,pozwalając,by moje łzy moczyły jego ramię.
Wiedziałam,że teraz pewnie są nieźle zdezorientowani moim zachowaniem,ale mam tutaj za dużo czasu na myślenie.
Na przypomnienie sobie wszystkiego co się ze mną działo,przez ostatnie lata.
Przez nich,to wszystko teraz wróciło.
Jak mam się od tego uwolnić,jak mam zapomnieć,skoro znów jestem więziona?
To boli.
To cholernie boli.

Dlaczego to musiało się tak ułożyć!?
Dlaczego się w tedy zatrzymałam!?
Dlaczego nie uciekłam od razu,gdy zobaczyłam upadające ciało chłopaka!?

Miliony pytań kłębiło się w mojej głowie.

Dlaczego nie potrafię zapomnieć!?

-Księżniczko...Powiedz mi co się dzieje.-chłopak głaskał mnie po plecach.
-Nie potrafię,Luke.

Blondyn westchnął,ale już więcej na mnie nie naciskał.
W końcu się od niego odsunęłam.

-Luke....Mógłbyś zostawić mnie samą?
-Nie zostawię Cię,księżniczko. Będziesz miała coś przeciwko,jeśli poleżymy sobie tutaj razem?
-A mam jakiś wybór?

W odpowiedzi dostałam lekki uśmiech.
Chłopak położył się,a następnie złapał za moją rękę i pociągnął w dół,tym samym sprawiając,że upadłam na jego klatkę piersiową.

-[T.I]?
-Tak,Luke?
-Możemy Ci ufać?
-Dlaczego się mnie o to pytasz?
-Po prostu.
-No wiesz...gdybyście nie mogli,pewnie już dawno próbowała bym uciec.-czego nie zrobiłam tylko dlatego,że śmiertelnie się boję.
-Czyli możemy?
-No...Tak myślę.
-Proszę.-podał mi telefon.
-D-Dziękuję

Odblokowałam ekran i pierwsze co zrobiłam,to weszłam w kontakty.
Chciałam zobaczyć,jak bardzo w nim grzebali.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to zmiana w aplikacji.

Ashton  Calum  Luke  Michael

Pomiędzy innymi imionami przeplatały się cztery nowe.
Gdybym powiedziała,że mnie to nie zdziwiło,skłamałabym.
Za to połowa starych kontaktów zniknęła z urządzenia.
Mój wzrok zatrzymał się na jednym z nich.
Tak bardzo chciałam go wcisnąć,zadzwonić i powiedzieć: Mamo...wszystko jest dobrze. Proszę nie martw się.
Ale nie mogłam...

Nikola♥Bay♥

środa, 26 sierpnia 2015

#Rozdział 12#

Czyli nie zamierzają mnie wypuścić...Mogłam się tego spodziewać...

Wstałam od stołu,by umyć kubek,w której jeszcze przed chwilą znajdowała się kawa.
Gdy skończyłam wykonywać tą czynność mokre ręce wytarłam o swoją koszulkę.

-Co Ci się stało w dłonie?-usłyszałam głos lekko lokowanego blondyna.

Zmarszczyłam brwi patrząc na niego,po chwili przenosząc wzrok na swoje ręce.
Dopiero teraz się zorientowałam,że dalej widać na nich odbitki moich paznokci.
Nie tak mocne jak wcześniej,ale jednak dalej były zauważalne.

-Umm...Nie...Nic.
-Okey. Nie musisz mi mówić.

Uśmiechnęłam się do niego delikatnie,co on oddał.

-Idziesz ze mną do salonu?-spytał po chwili.
-Dlaczego nie?-powiedziałam i ruszyłam za nim.

Po chwili siedzieliśmy razem na kanapie,i oglądaliśmy razem TV.

-Ale on jest głupi.-powiedzieliśmy razem i zaczęliśmy się śmiać.

Właśnie w tym momencie do salonu wszedł człowiek zazwyczaj nazywany "Calum".
Spojrzał na nas spod uniesionych brwi.

-Jako Twój nowy najlepszy przyjaciel mam czuć się zazdrosny?-spytał siadając koło mnie.
-Kto powiedział,że jesteś moim najlepszym przyjacielem?-spojrzałam na niego,ignorując jego pytanie.
-Nikt nie musi tego mówić,ja to wiem. Po za tym kto inny mógłby nim być?
-Luke.-wypaliłam.
-I to właśnie chciałem usłyszeć księżniczko.-usłyszałam blondyna.
-Stałeś tam cały czas?-spytałam.
-Gdzieś od momentu "Kto powiedział,że jesteś moim najlepszym przyjacielem?".
-Yhym. Ale tak pomijając-spojrzałam na chłopaka,który usiadł po mojej lewej stronie-nie powiedziałam,że nim jesteś. Wypaliłam pierwsze imię,które wpadło mi do głowy.
-Jasne...Ja wiem swoje.
-I ja też wiem swoje.-włączył się Calum.
-Oh...Zamknijcie się. Najbardziej polubiła mnie,prawda?-spytał Ash.

Poczułam wzrok wszystkich na sobie.

-Szczerze?
-Oczywiście.-odpowiedział brunet.
-Najbardziej lubię tą ścianę w pokoju do którego mnie wpakowaliście,tą obok łóżka. Jest bardzo fajna.
-Z Tobą to się nie da.-powiedział Ash.

Luke przewrócił oczami,a Calum uśmiechnął się wiedząc,że to jego najbardziej lubię.
W sumie to była prawda.
Cal jest najfajniejszy.
Dość dużo o niem wiem,bo często rozmawiamy.
Mówi,że przychodzi do mnie,żeby mi się nie nudziło.
W sumie to miłe z jego strony.
O chłopakach też mi dużo mówił.
I jak się okazuje zupełnie pomyliłam się co do Michael'a....

Nikola♥Bay♥

wtorek, 25 sierpnia 2015

#Rozdział 11#

-To nie fair! Chcę Twoje zdjęcie!-usłyszałam jego głos.
-Po co? Nie masz się do czego masturbować?-odgryzłam się.
-Żebyś wiedziała.-spojrzałam na blondyna spod uniesionych brwi.
-Nikt Cię nie chce? To smutne Luke.-uśmiechnęłam się z tryumfem widząc,jak lekki uśmieszek znika z jego twarzy.
-Jak masz okres,jesteś strasznie pyskata.-odezwał się Calum,który usiadł obok przyjaciela.
-Nie można wszystkiego zrzucać na okres.-odezwałam się.
-No początku taka nie byłaś. Byłaś bardziej taka....-blondyn zaciął się na chwilę,jakby szukał odpowiednich słów-....Taka niewinna,przestraszona.

Zastanowiłam się chwilkę,odwracając głowę.
Nie znali mojej przeszłości,bo gdyby ją znali,na pewno Luke by tego nie powiedział.
A jednak musiałam się o to spytać.

-Znacie moją przeszłość?
-Nie. Ktoś skutecznie zamazał za Tobą wszystkie ślady.
-No właśnie.-powiedziałam ignorując drugie zdanie,które wypowiedział brunet-Nie znacie jej.
-To nam opowiedz.

Jeśli myśleli,że teraz,tak nagle zbiorę się w sobie i zacznę im opowiadać wszystko o sobie,to grubo się mylili.
Nie zdobyli u mnie tak dużego zaufania,bym im o tym opowiedziała.
Nie jestem na to gotowa,może kiedyś,ale na pewno nie teraz,bo przecież jeszcze nie dawno siedziałam skulona w tej piwnicy.
Ludziom nie powinno się ufać od tak.
Każdy powinien sobie zasłużyć na to zaufanie.
Może Ci się to wydawać dziwne,ale w moim życiu,nie miałam ani jednej osoby,której mogłabym ufać.

-Nie jestem gotowa.-odezwałam się.

Coś od czego tak bardzo starałam się uwolnić wraca.
Wraca tak nagle.
Przecież nawet nie dostałam szansy,bo wyjść na prostą,a to ponownie zmierza w kierunku mnie.
Czując jak bardzo łzy chcą wydostać się spod moich powiek zacisnęłam je mocno,paznokcie wbijając w dłonie.

-Idę się położyć.-powiedziałam szybko,by mój łamiący się głos nie był zauważalny.

Udało mi się to.

***Luke***

-To nam opowiedz.-odezwał się Calum.

Dziewczyna przez dłuższą chwilę siedziała w milczeniu.
Zastanawiała się nad czymś i ani ja,ani Cal nie mieliśmy w planach jej przerywać.
Była mocno skupiona.

-Nie jestem gotowa.-odezwała się.

Westchnąłem tylko na równi z Calum'em.
Nie zamierzaliśmy jej zmuszać.
Jeśli nie chciała mówić,niech nie mówi,my wszyscy możemy poczekać.

-Idę się położyć.-powiedziała szybko.

Jeszcze szybciej ulotniła się z salonu.

-Przypomnieliśmy jej o czymś.-powiedziałem.
-Będę miał wyrzuty sumienia.
-Serio Calum-spytałem-Zabijasz ludzi,a mówisz,że będziesz miał wyrzuty sumienia?
-To co innego Luke. Sam przyznaj,ona jest inna,niż reszta. To nie jest to samo. To nie: Porwać,wyruchać i zabić. Nawiasem mówiąc,te dziwki same się o to prosiły. Ale wracając. [T.I] nawet nie dotykaliśmy,jeśli tego nie chciała. No chyba że byliśmy zmuszeni. I zabilibyśmy ją już dawno,jeślibyśmy tego chcieli. Nawet Michael jej nie skrzywdził.
-Ona dalej jest przekonana,że chciał ją zabić.-powiedziałem-To nam nie pomaga.
-Więc jej powiedzmy.

***20:23***

[T.I] nie przyszła na kolację,z czego nie byłem zbyt zadowolony.
Postanowiłem do niej pójść.
Po chwili wchodziłem już do jej pokoju.
Dziewczyna leżała na łóżku,a gdy podszedłem bliżej,zorientowałem się,że spała.
Jej makijaż był rozmazany,a na dłoniach było widać,półksiężyce.
Czyli płakała,a paznokcie wbijała sobie w dłonie.
Rozładowywała złość zupełnie inaczej niż ja.
Ja musiałem się wyładować na czymś lub kimś.
A ona,wyładowywała ją na sobie samej.
Usiadłem obok niej na łóżku.
Zastanawiało mnie to,dlaczego płakała.
Już w tedy w salonie,jej oczy błyszczały,od łez,ale myślałem,że mi się przewidziało.
Złapałem za jej dłoń.
To co sobie zrobiła,na pewno musiało ją boleć.

***[T.I]***
***8:45***

Obudziłam się i powoli wstałam z łózka.
Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czysty zestaw ubrań.
Po chwili znalazłam się w łazience,dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak beznadziejnie wyglądał.
Zmyłam make-up i rozebrałam się.
Weszłam pod prysznic,temperaturę wody ustawiając na zimniejszą.
Potrzebowałam orzeźwienia.
Chwilę później już zmywałam z włosów szampon,a następnie odżywkę.

***9:20***

Wyszłam z łazienki,z już wysuszonymi włosami i wyszykowana.
Orzeźwiona z nowym,dość ładnym make-up'em.
Następnie wyszłam ze swojego pokoju i skierowałam się do kuchni.
Nikogo jeszcze tam nie było,tym lepiej da mnie.
Nigdy nie lubiłam jeść w towarzystwie innych osób,i nie byłam do tego przyzwyczajona.
Zrobiłam sobie kanapkę,a następnie zaparzyłam kawy.
Zjadłam,a z kawą usiadłam do stołu.

-Cześć.-usłyszałam głos chłopaka,którego dość dawno już nie widziałam.
-H-Hej Ashton.
-Mogę?-spojrzał na mnie wskazując na dzbanek kawy,którą przed chwilą zaparzyłam.

Czy on się mnie właśnie zapytał o zdanie?

Skinęłam głową,a gdy usiadł do stołu z kawą i kanapkami odezwałam się.

-Pytasz mnie o to,czy możesz WASZEJ kawy,w między innymi TWOIM domu? To ja powinnam spytać Ciebie,a nie na odwrót.
-To Ty ją zaparzyłaś. Jestem wychowany. Byle jak,ale jestem. (s.o.a:Nie mam nic do mamy Ash'a,lubię ją) Ty bardziej,że teraz będziemy mieszkać pod jednym dachem,powinniśmy mieć dobre relację.-uśmiechnął się do mnie szczerze,co oddałam.

Czyli nie zamierzają mnie wypuścić...Mogłam się tego spodziewać...

Nikola♥Bay♥

niedziela, 16 sierpnia 2015

#Rozdział 10#

♥Z Dedykacją Dla Mojej Kochanej Estery♥
☺HE HEHE HEHEHE...☺
☻Wiem,że mnie kochasz 8))☻

Po chwili chłopaki zabrali się za jedzenie.
Jednak jedli niesamowicie powoli.
Jak to oni mówili:"Delektowali się smakiem jak najdłużej".

-Więc...-odezwał się w końcu Luke-Jak długo będziesz miała ten okres?
-Co-spojrzałam na niego.
-No,chcemy wiedzieć ile będziesz się na nas drzeć.-dodał Calum.
-Ughhh...-przewróciłam oczami po czym wstałam-Idę spać.-spojrzałam na nich-Idioci.

Widziałam jeszcze tylko lekki złośliwy uśmiech chłopaków,po czym ruszyłam w stronę swojego pokoju.

***8:30***

-Księżniczko...-usłyszałam głos obok mnie.
-Czego kurwa ode mnie chcesz debilu?-spytałam,po czym usłyszałam śmiech chłopaka-I z czego się tak cieszysz!?
-Spokojnie księżniczko. Chodź na śniadanie.
-Czy ciebie do reszty pojebało!? Budzisz mnie o 8:40,tylko po to żebym poszła na śniadanie!?-znów usłyszałam śmiech chłopaka.
-Dobra. My czekamy w kuchni.
-My czekamy w kuchni...-przedrzeźniałam go,przewracając się na drugi bok.
-Jak nie wstaniesz za 10 minut zawołam Cal'a.-od razu podniosłam się do pozycji siedzącej.

Ponownie usłyszałam śmiech blondyna,po czym nastąpił dźwięk zamykanych drzwi.
Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki.

No ja chyba kurwa zaraz kogoś zabiję.

Gdy się już wyszykowałam wyszłam z pomieszczenia i wkurzona ruszyłam do kuchni.
Zobaczyłam tam tylko Calum'a i Luke'a,z czego się cieszyłam,chociaż przydałoby się poznać resztę.

-Kto kurwa wziął wszystkie moje tampony zostawiając mi kurwa jeden!?-krzyknęłam na wejściu.

Spojrzałam to na jednego to na drugiego.
Po minie tego z numerem dwa,wiedziałam,że to on.

-Po co Ci one kurwa były Calum!?-spojrzałam na niego z politowaniem.
-Bo ja chciałem...-przerwałam.
-Dobra,wiesz co? Chyba jednak nie chcę wiedzieć.
-Co chcesz na śniadanie?-spytał Luke,gdy usiadłam na krześle.
-Kawę.
-Tyle?
-Kawę i tyle.

Chłopak westchnął,a po chwili spytał się jaka ma być.
Gdy podałam mu już wszystkie instrukcje,blondyn zaczął ją przygotowywać.
Po chwili mi ją podał,a ja odwdzięczyłam się mu uśmiechem,co chłopak odwzajemnił.
Gdy oni zjedli śniadanie,a ja wypiłam kawę,popatrzyłam na Luke'a,co chłopak zauważył.

-Coś się stało?-spytał patrząc na mnie.
-Pojedź ze mną do sklepu.
-Ej!-usłyszałam oburzonego Cal'a-Myślałem,że to ja on tego jestem.
-Ostatnio mi powiedziała,że następnym razem weźmie mnie.
-Wiesz co? Jak mogłaś?-spytał Calum patrząc na mnie.
-To co pojedziesz?-spytałam patrząc znów na Luke'a.
-Jasne,ignoruj mnie.-mruknął pod nosem brunet.
-Yhym. Chodźmy.-powiedział blondyn kompletnie ignorując bruneta.
-Okey.-wstałam z kanapy i skierowałam się w stronę drzwi.

Założyłam buty,po czym wyszłam.
Niedługo potem obok pojawił się Luke.
Podeszliśmy do auta chłopaka.
To było dziwne,że każde z nich miało inny samochód...musieli na to wydać masę kasy.
Otworzyłam sobie drzwi wyprzedzając blondyna.
Wsiadłam do środka.

***30 Minut Później***

-Nie wejdę tutaj Luke.
-Dlaczego?
-Calum,wczoraj,wstyd do końca życia.
-Okey. Pojedziemy do innego.

Powiedział chłopak, wyjeżdżając z parkingu,na którym wczoraj byłam z Calum'em.
Jakieś piętnaście minut później byliśmy pod innym sklepem.
Wysiadłam z auta i skierowałam się do środka,ale nie musiałam długo czekać na blondyna.
Weszliśmy razem do środka,po chwili stając na dziale z tym,czego chłopaki nigdy nie będą potrzebować.

-Weź te.-usłyszałam Luke'a wskazującego na jakieś opakowanie.

Nie odpowiedziałam.

-Nie? Złe? To te.-powiedział łapiąc za jakieś pudełko.
-Dzięki.

Powiedziałam łapiąc za opakowanie,które mi podał.
Akurat te były okey.
Po chwili poczułam jak chłopak obejmuje mnie w talii.
Posłałam mu lekki uśmiech,po czym oboje ruszyliśmy w stronę kasy.

-4.69.-wyjęłam portfel z kieszeni i podałam kasjerce dokładną sumę.
-69...-usłyszałam Luke'a,gdy wyszliśmy ze sklepu.

Przewróciłam oczami,po czym wyrwałam się z jego objęć i poszłam do samochodu,po chwili zamykając za sobą drzwi.

***

-Jesteś w ciąży?-spytał Luke siedzący obok mnie na kanapie.
-Nie?-odpowiedziałam-Skąd to pytanie?
-Bo masz zmienności nastrojów.-usłyszałam Calum'a z kuchni.
-Ty się Azjata nie odzywaj!-odkrzyknęłam.
-Czego wszyscy myślą,że jestem Azjatą!? Jestem AUSTRALIJCZYKIEM!

Uśmiechnęłam się z triumfem,po czym przeniosłam wzrok na Luke'a,który mi się przyglądał od pewnego czasu.

-Zrób zdjęcie. Starczy na dłużej.

Po tych słowach blondyn wyciągnął telefon z kieszeni spodni i namierzył go na mnie.
Automatycznie odwróciłam głowę,tak,że było widać tylko moje włosy.
Nie minęły nawet dwie sekundy,a telefon wydał dźwięk,mówiący o tym,że zdjęcie zostało zrobione.

-To nie fair! Chcę Twoje zdjęcie!-usłyszałam jego głos.
-Po co? Nie masz się do czego masturbować?-odgryzłam się...

Nikola♥Bay♥