poniedziałek, 14 września 2015

#Rozdział 14#

Tak bardzo chciałam go wcisnąć,zadzwonić i powiedzieć: Mamo...wszystko jest dobrze. Proszę nie martw się.
Ale nie mogłam...
Zrezygnowana wcisnęłam przycisk na dole telefonu,tym samym sprawiając,że moim oczom znów ukazał się ekran główny.
Zablokowałam go i odłożyłam na szafkę obok łóżka.
Między mną,a blondynem zapanowała cisza.
Nie patrzyłam na niego,chyba po prostu bałam się,że z moich oczu wyczyta wszystkie moje emocje.
Czasem gdy patrzył na mnie tymi pięknymi,błękitnymi oczami miałam wrażenie,że właśnie to robi.
Że wie co czuję,co myślę.

-Księżniczko śpisz?-usłyszałam jego szept.
-Nie,nie śpię Luke.
-Byłaś strasznie cicho,nie byłem pewien...

Wytłumaczył mi się,chociaż wcale tego nie oczekiwałam.
W pokoju znów zapanowała cisza,a ja coraz bardziej zagłębiałam się w swoich myślach.
Nie koniecznie były to dobre myśli,głównie wspomnienia.
Nie miłe wspomnienia.
Wzdrygnęłam się,gdy przed moją twarzą pojawił się obraz,o którym już dawno chciałam zapomnieć.
Chłopak musiał to wyczuć,bo objął mnie mocniej jedną rękę,przyciągając wyżej.
Moją twarz umieściłam w zagłębieniu jego szyi,a rękę przełożyłam przez klatkę piersiową.

-O czymkolwiek myślisz,przestań to robić. Nie chcę,żebyś płakała Księżniczko.
-To nie takie proste Luke. Naprawdę się staram,ale nie mogę.

Chłopak złożył krótki pocałunek na moim czole,a kąciki moich ust skierowały się lekko ku górze.
Nawet nie pamiętam,kiedy moje powieki,zaczęły robić się ciężkie.

***9:30***
***Luke***

-EJ! ŚPIĄCA KRÓLEWNO! WSTAWAJ!-krzyknąłem do dziewczyny.

W odpowiedzi otrzymałem tylko jakieś ciche pomruki.
Po chwili [T.I] przewróciła się na plecy,a ja postanowiłem wcielić w życie mój genialny plan.

-MASZ OSTATNIĄ SZANSĘ!-litowałem się nad nią,ale dziewczyna nawet nie drgnęła.

Pokręciłem głową,ale mimo to się uśmiechnąłem.

-Sama tego chciałaś.

Podszedłem do łóżka i po chwili już znajdowałem się na dziewczynie.

-LUKE! TY WIELORYBIE! SPIERDALAJ!-krzyknęła dziewczyna i próbowała mnie zepchnąć,ale biedna miała za mało siły.
-Ja Ciebie ostrzegałem.-powiedziałem spokojnie.
-LUKE JESTEŚ CHOLERNIE CIĘŻKI!
-Nie przesadzaj. Wcale nie ważę tak dużo.
-Widzę światło! Świat mi się rozmazuje!-zaśmiałem się i zszedłem z dziewczyny.

Ta złapała się z serce i udała,że znów może oddychać,łapiąc głośno powietrze.

-Wróciłam do żywych!-wstała z łóżka.
-Przesadzasz,,,Choć na śniadanie.-złapałem ją za rękę i razem wyszliśmy z pokoju.

Już po chwili byliśmy w kuchni.
Przy stole zastaliśmy Calum'a i Ashton'a,którzy gdy tylko zobaczyli dziewczynę się uśmiechnęli.

Idioci....

-Hej Ash,Cal.-dziewczyna przywitała się z nimi i siadła do stołu.
-Cześć.-powiedzieli w tym samym czasie,a po chwili się zaśmiali,
-Masz.-dałem dziewczynie miskę z płatkami,a sam usiadłem przed moim śniadaniem.

Płatki,trzy kanapki i tosty.
Dziewczyna spojrzała na mnie,a ja myśląc,że chce jedną z kanapek,podstawiłem jej pod nos talerz.

-No Ty chyba sobie ze mnie żartujesz.-powiedziała odsuwając talerz od siebie.
-Umm...Tosta?
-Nie o to chodzi debilu...-przewróciła oczami-Nie mów mi,że to wszystko zjesz.
-Taki miałem zamiar,ale skoro coś chcesz,to sobie bierz.
-Nie chcę Twojego jedzenia Luke. Po prostu tego jest strasznie dużo. Pewnie dlatego jesteś tak cholernie ciężki.-mruknęła kręcą głową.
-Nie jestem znowu taki ciężki. To Ty jesteś strasznie lekka.
-Luke,odwracasz kota ogonem. Wróćmy do tego,że to Ty się nażerasz,a później mnie zgniatasz.
-Czekajcie,co? Bo chyba się pogubiłem.-usłyszałem Calum'a.
-Luke postanowił rano odciąć mi dopływ powietrza,kładą się na mnie....

N.♥Bay♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz