sobota, 26 września 2015
poniedziałek, 14 września 2015
#Rozdział 14#
Tak bardzo chciałam go wcisnąć,zadzwonić i powiedzieć: Mamo...wszystko jest dobrze. Proszę nie martw się.
Ale nie mogłam...
Zrezygnowana wcisnęłam przycisk na dole telefonu,tym samym sprawiając,że moim oczom znów ukazał się ekran główny.
Zablokowałam go i odłożyłam na szafkę obok łóżka.
Między mną,a blondynem zapanowała cisza.
Nie patrzyłam na niego,chyba po prostu bałam się,że z moich oczu wyczyta wszystkie moje emocje.
Czasem gdy patrzył na mnie tymi pięknymi,błękitnymi oczami miałam wrażenie,że właśnie to robi.
Że wie co czuję,co myślę.
-Księżniczko śpisz?-usłyszałam jego szept.
-Nie,nie śpię Luke.
-Byłaś strasznie cicho,nie byłem pewien...
Wytłumaczył mi się,chociaż wcale tego nie oczekiwałam.
W pokoju znów zapanowała cisza,a ja coraz bardziej zagłębiałam się w swoich myślach.
Nie koniecznie były to dobre myśli,głównie wspomnienia.
Nie miłe wspomnienia.
Wzdrygnęłam się,gdy przed moją twarzą pojawił się obraz,o którym już dawno chciałam zapomnieć.
Chłopak musiał to wyczuć,bo objął mnie mocniej jedną rękę,przyciągając wyżej.
Moją twarz umieściłam w zagłębieniu jego szyi,a rękę przełożyłam przez klatkę piersiową.
-O czymkolwiek myślisz,przestań to robić. Nie chcę,żebyś płakała Księżniczko.
-To nie takie proste Luke. Naprawdę się staram,ale nie mogę.
Chłopak złożył krótki pocałunek na moim czole,a kąciki moich ust skierowały się lekko ku górze.
Nawet nie pamiętam,kiedy moje powieki,zaczęły robić się ciężkie.
***9:30***
***Luke***
-EJ! ŚPIĄCA KRÓLEWNO! WSTAWAJ!-krzyknąłem do dziewczyny.
W odpowiedzi otrzymałem tylko jakieś ciche pomruki.
Po chwili [T.I] przewróciła się na plecy,a ja postanowiłem wcielić w życie mój genialny plan.
-MASZ OSTATNIĄ SZANSĘ!-litowałem się nad nią,ale dziewczyna nawet nie drgnęła.
Pokręciłem głową,ale mimo to się uśmiechnąłem.
-Sama tego chciałaś.
Podszedłem do łóżka i po chwili już znajdowałem się na dziewczynie.
-LUKE! TY WIELORYBIE! SPIERDALAJ!-krzyknęła dziewczyna i próbowała mnie zepchnąć,ale biedna miała za mało siły.
-Ja Ciebie ostrzegałem.-powiedziałem spokojnie.
-LUKE JESTEŚ CHOLERNIE CIĘŻKI!
-Nie przesadzaj. Wcale nie ważę tak dużo.
-Widzę światło! Świat mi się rozmazuje!-zaśmiałem się i zszedłem z dziewczyny.
Ta złapała się z serce i udała,że znów może oddychać,łapiąc głośno powietrze.
-Wróciłam do żywych!-wstała z łóżka.
-Przesadzasz,,,Choć na śniadanie.-złapałem ją za rękę i razem wyszliśmy z pokoju.
Już po chwili byliśmy w kuchni.
Przy stole zastaliśmy Calum'a i Ashton'a,którzy gdy tylko zobaczyli dziewczynę się uśmiechnęli.
Idioci....
-Hej Ash,Cal.-dziewczyna przywitała się z nimi i siadła do stołu.
-Cześć.-powiedzieli w tym samym czasie,a po chwili się zaśmiali,
-Masz.-dałem dziewczynie miskę z płatkami,a sam usiadłem przed moim śniadaniem.
Płatki,trzy kanapki i tosty.
Dziewczyna spojrzała na mnie,a ja myśląc,że chce jedną z kanapek,podstawiłem jej pod nos talerz.
-No Ty chyba sobie ze mnie żartujesz.-powiedziała odsuwając talerz od siebie.
-Umm...Tosta?
-Nie o to chodzi debilu...-przewróciła oczami-Nie mów mi,że to wszystko zjesz.
-Taki miałem zamiar,ale skoro coś chcesz,to sobie bierz.
-Nie chcę Twojego jedzenia Luke. Po prostu tego jest strasznie dużo. Pewnie dlatego jesteś tak cholernie ciężki.-mruknęła kręcą głową.
-Nie jestem znowu taki ciężki. To Ty jesteś strasznie lekka.
-Luke,odwracasz kota ogonem. Wróćmy do tego,że to Ty się nażerasz,a później mnie zgniatasz.
-Czekajcie,co? Bo chyba się pogubiłem.-usłyszałem Calum'a.
-Luke postanowił rano odciąć mi dopływ powietrza,kładą się na mnie....
N.♥Bay♥
wtorek, 8 września 2015
#Rozdział 13#
O chłopakach też mi dużo mówił.
I jak się okazuje zupełnie pomyliłam się co do Michael'a.
Z tego co mówił Cal nie jest taki zły jak mi się wydawało,co nie zmienia faktu,że koleś chciał mnie zabić!
Po tym jak celował we mnie pistoletem,no muszę przyznać,najlepszego zdania o nim nie miałam.
Ale kto by miał?
Brunet powiedział,że kiedyś będzie musiał mi kiedyś coś o nim powiedzieć,ale jeszcze tego nie zrobił.
Nie zamierzam naciskać.
Jeśli oni nie naciskają na mnie,ja nie będę na nich.
-Dobra.-powiedziałam-Ja sobie idę. Nie będę Wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz,-usłyszałam blondyna,który złapał mnie za rękę.
Uśmiechnęłam się do niego słabo,jednak zabrałam rękę i skierowałam się do pokoju.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
Nałożyłam na siebie bluzę i położyłam się na łóżku.
-Co się stało?
-Nic? Dlaczego pytasz,Calum?
-[T.I],przecież widzę,że coś jest nie tak. O co chodzi?
Aaa... Wiesz Cal? Nic takiego,tylko najchętniej bym stąd uciekła. Boję się tego ile mam tu jeszcze siedzieć. Michael'a nie znam,ale jak na razie najlepszego zdania o nim nie mam. Do Luke'a...nawet nie wiem co do niego czuję. Ash wydaje się okey,ale jego też praktycznie nie znam. Tak właściwie,to tylko Ty utrzymujesz ze mną bliższy kontakt. Chciałabym stąd uciec i żyć normalnie,ale nie mogę. Boję się tego,co możecie mi zrobić,jeśli bym spróbowała. I chyba zaczynam się załamywać. Załamywać się psychicznie. W jednej z bluz mam schowane żyletki. Tnę się Nie mam pojęcia,jak wy tego jeszcze nie zauważyliście. Szczególnie,że to ta ręka,którą Luke opatrywał. Może myślał,że to jedna z ran? Nie wiem,ale w sumie to lepiej dla mnie. Prawda?
-Nie,nic mi nie jest Calum.-powiedziałam.
I to tyle z mojej mowy.
Ale to by było za dużo na jedną rozmowę.
O wiele za dużo.
-Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?-ciągnął dalej brunet.
-Calum...Calum chciałabym być sama. Możesz wyjść,proszę?
-Jak coś,to my jesteśmy w salonie.-westchnął chłopak.
Skinęłam głową,a po chwili odwróciłam się tak,by dalej patrzeć w sufit.
I jak się okazuje zupełnie pomyliłam się co do Michael'a.
Z tego co mówił Cal nie jest taki zły jak mi się wydawało,co nie zmienia faktu,że koleś chciał mnie zabić!
Po tym jak celował we mnie pistoletem,no muszę przyznać,najlepszego zdania o nim nie miałam.
Ale kto by miał?
Brunet powiedział,że kiedyś będzie musiał mi kiedyś coś o nim powiedzieć,ale jeszcze tego nie zrobił.
Nie zamierzam naciskać.
Jeśli oni nie naciskają na mnie,ja nie będę na nich.
-Dobra.-powiedziałam-Ja sobie idę. Nie będę Wam przeszkadzać.
-Nie przeszkadzasz,-usłyszałam blondyna,który złapał mnie za rękę.
Uśmiechnęłam się do niego słabo,jednak zabrałam rękę i skierowałam się do pokoju.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
Nałożyłam na siebie bluzę i położyłam się na łóżku.
-Co się stało?
-Nic? Dlaczego pytasz,Calum?
-[T.I],przecież widzę,że coś jest nie tak. O co chodzi?
Aaa... Wiesz Cal? Nic takiego,tylko najchętniej bym stąd uciekła. Boję się tego ile mam tu jeszcze siedzieć. Michael'a nie znam,ale jak na razie najlepszego zdania o nim nie mam. Do Luke'a...nawet nie wiem co do niego czuję. Ash wydaje się okey,ale jego też praktycznie nie znam. Tak właściwie,to tylko Ty utrzymujesz ze mną bliższy kontakt. Chciałabym stąd uciec i żyć normalnie,ale nie mogę. Boję się tego,co możecie mi zrobić,jeśli bym spróbowała. I chyba zaczynam się załamywać. Załamywać się psychicznie. W jednej z bluz mam schowane żyletki. Tnę się Nie mam pojęcia,jak wy tego jeszcze nie zauważyliście. Szczególnie,że to ta ręka,którą Luke opatrywał. Może myślał,że to jedna z ran? Nie wiem,ale w sumie to lepiej dla mnie. Prawda?
-Nie,nic mi nie jest Calum.-powiedziałam.
I to tyle z mojej mowy.
Ale to by było za dużo na jedną rozmowę.
O wiele za dużo.
-Dlaczego nie chcesz mi powiedzieć?-ciągnął dalej brunet.
-Calum...Calum chciałabym być sama. Możesz wyjść,proszę?
-Jak coś,to my jesteśmy w salonie.-westchnął chłopak.
Skinęłam głową,a po chwili odwróciłam się tak,by dalej patrzeć w sufit.
***Luke***
-I co? Co się stało?-spytałem.
-Nie mam pojęcia.
-Jak to?-odezwał się Ash-Byłem pewien,że Ci powie.
-No... Na początku powiedziała,że nic się nie dzieje. Kiedy spytałem drugi raz,przez dłuższy czas się nie odzywała. Potem znów powiedziała,że to nic takiego. Na sam koniec powiedziała,że chce być sama i poprosiła,żebym wyszedł z pokoju.
-Powiedziała Ci,żebyś wyszedł?-spytałem.
-Poprosiła.-poprawił mnie.
-Idę do niej.-wstałem z miejsca.
-Ona chciała być sama,Luke.-powiedział Ash.
-Martwię się o nią.-powiedziałem i zniknąłem im z pola widzenia.
Po chwili wszedłem do pokoju dziewczyny.
Leżała skulona na łóżku.
Podszedłem bliżej.
Miała zamknięte oczy,spod których co chwila wypływały nowe łzy.
Nie zauważyła gdy wszedłem.
-Księżniczko? Co się stało?-spytałem cicho,żeby jej nie przestraszyć,jednak dziewczyna i tak lekko wzdrygnęła się na dźwięk mojego głosu.
Usiadłem obok niej.
-Nic się nie stało,Luke.-Czyli tak jak mówił Calum.
-Przecież widzę,że płaczesz.
-Luke...Proszę. Chcę być sama.
-Nie zostawię Cię,księżniczko.
-Proszę Cię.-otworzyła oczy.
Nie chcę wiedzieć jak płaczę.
Podszedłem do niej i przytuliłem.
***[T.I]***
Oddałam uścisk chłopaka,zaciskając palce na jego koszulce.
Chłopak przytulił mnie mocniej,pozwalając,by moje łzy moczyły jego ramię.
Wiedziałam,że teraz pewnie są nieźle zdezorientowani moim zachowaniem,ale mam tutaj za dużo czasu na myślenie.
Na przypomnienie sobie wszystkiego co się ze mną działo,przez ostatnie lata.
Przez nich,to wszystko teraz wróciło.
Jak mam się od tego uwolnić,jak mam zapomnieć,skoro znów jestem więziona?
To boli.
To cholernie boli.
Dlaczego to musiało się tak ułożyć!?
Dlaczego się w tedy zatrzymałam!?
Dlaczego nie uciekłam od razu,gdy zobaczyłam upadające ciało chłopaka!?
Miliony pytań kłębiło się w mojej głowie.
Dlaczego nie potrafię zapomnieć!?
-Księżniczko...Powiedz mi co się dzieje.-chłopak głaskał mnie po plecach.
-Nie potrafię,Luke.
Blondyn westchnął,ale już więcej na mnie nie naciskał.
W końcu się od niego odsunęłam.
-Luke....Mógłbyś zostawić mnie samą?
-Nie zostawię Cię,księżniczko. Będziesz miała coś przeciwko,jeśli poleżymy sobie tutaj razem?
-A mam jakiś wybór?
W odpowiedzi dostałam lekki uśmiech.
Chłopak położył się,a następnie złapał za moją rękę i pociągnął w dół,tym samym sprawiając,że upadłam na jego klatkę piersiową.
-[T.I]?
-Tak,Luke?
-Możemy Ci ufać?
-Dlaczego się mnie o to pytasz?
-Po prostu.
-No wiesz...gdybyście nie mogli,pewnie już dawno próbowała bym uciec.-czego nie zrobiłam tylko dlatego,że śmiertelnie się boję.
-Czyli możemy?
-No...Tak myślę.
-Proszę.-podał mi telefon.
-D-Dziękuję
Odblokowałam ekran i pierwsze co zrobiłam,to weszłam w kontakty.
Chciałam zobaczyć,jak bardzo w nim grzebali.
Pierwsze na co zwróciłam uwagę to zmiana w aplikacji.
Ashton Calum Luke Michael
Pomiędzy innymi imionami przeplatały się cztery nowe.
Gdybym powiedziała,że mnie to nie zdziwiło,skłamałabym.
Za to połowa starych kontaktów zniknęła z urządzenia.
Mój wzrok zatrzymał się na jednym z nich.
Tak bardzo chciałam go wcisnąć,zadzwonić i powiedzieć: Mamo...wszystko jest dobrze. Proszę nie martw się.
Ale nie mogłam...
Nikola♥Bay♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)